Booking.com

Bus lotnisko Modlin – Warszawa centrum
 


2209_banners 2014-09-05_stenaline_transport_200x200 Image Banner 200 x 200

Kierunek północ - Helsinki na weekend - Finnair [DUŻO ZDJĘĆ]

Poleć znajomemu
Drukuj artykuł
Czwartek, 19 Maja 2016

Święty Mikołaj, Marimekko i Finnair - to pierwsze skojarzenia z Finlandią. Czy o czymś zapomnieliśmy? Jasne, że tak! A Muminki? Przecież to naturalne skojarzenie z Finlandią. Zapraszamy Was na weekend do Helsinek - miasta parków i designu, położonego na 300 wyspach.

Helsinki powitały nas piękną, słoneczną pogodą. Od razu poprawiło nam to humory, tym bardziej, że z Warszawy wylatywaliśmy w pochmurny piątek. Prawie całą trasę lecieliśmy nad chmurami. Dopiero nad Estonią w przerwach między obłokami zobaczyliśmy ląd. Z każdą milą było już coraz lepiej i coraz mniej chmur. Finlandia ukazała się jako kraina niekończących się lasów i niezliczonych jezior. Na samym południu, tuż nad morzem były Helsinki - wisienka na torcie, nasz cel podróży.







Obsługa lotu Finnair.

Lecimy do Finlandii

Zanim jednak wylądowaliśmy mieliśmy przyjemność lecieć nowoczesnym Embraerem 175 w barwach Finnair’a, oficjalnej linii Świętego Mikołaja. Miła i sympatyczna obsługa, czysty i nowoczesny samolot, a do tego ciekawy wybór przekąsek z pokładowego menu.

No właśnie. Człowiek szybko głodnieje w podróży, więc wypadałoby coś przekąsić. By było jeszcze milej cała samolotowa zastawa cateringowa, czyli np. kubeczki czy też serwetki ozdobione są wzorami Marimekko. W końcu Finlandia to ojczyzna słynnych maków. Było smacznie i miło. Szkoda, że tak krótko.

Lot na trasie Warszawa - Helsinki trwa tylko półtorej godziny. Najważniejsze, że wszystko odbywa się punktualnie. Start i lądowanie o czasie. To bardzo dobrze, bo linia wozi nie tylko pasażerów lecących do Finlandii ale również tych, którzy przesiadają się na loty azjatyckie. Tych w ofercie fińskiej linii jest sporo.

Przez Helsinki można podróżować do Pekinu, Seulu, Delhi, Osaki, Tokyo czy Fukuoki. Do wyboru, do koloru i na dodatek niektóre rejsy supernowoczesnym Airbusem A350, najnowszym nabytkiem Finnair’a.







Helsinki. Fot.: Marcin Mendelbaum / Latajznami.pl

Po wylądowaniu część pasażerów udała się na wspomniane loty przesiadkowe, my do miasta. Ale najpierw rzut oka na lotnisko w Helsinkach. Pierwsze wrażenia? Całkiem przytulne miejsce. Pewnie za sprawą otaczającego nas drewna - drewniana podłoga, drewniane elementy wyposażenia, no i sklepy. Pierwszy rzucił nam się w oko firmowy Marimekko. Ciepłe kolory, wzorzyste maki. Fajnie byłoby to wszystko mieć w domu. Idziemy dalej. I kolejny symbol Finlandii - sklep z Muminkami. A w nim wszystko czego możemy sobie zażyczyć ozdobione postaciami z krainy Muminków. Na zakupy przyjdzie pora. Teraz czas na podróż do centrum.

Wychodzimy z terminala. Czeka na nas autobus w barwach Finnair, którym można dojechać do centrum miasta. Przejazd kosztuje tylko 6,50 EUR. Podróż trwa około 30 minut. Można też wybrać autobus miejski (linia 615). Przejazd nieznacznie tańszy (5,50 EUR) ale za to dłuższy - bo trwa prawie godzinę. Dojeżdżamy do głównego dworca kolejowego w Helsinkach. To samo centrum miasta.






Przydałaby się jakaś mapa. W Polsce jak na lekarstwo map i przewodników po Helsinkach. Wchodzimy do budynku. Szukamy informacji turystycznej. No gdzie jak gdzie ale na dworcu kolejowym jakąś mapę uda się znaleźć. Nic z tego. Nie ma. Pytamy o to gdzie można zdobyć jakąś mapę. Sympatyczny sprzedawca jednego ze stoisk mówi, żebyśmy szukali w metalowej skrzynce. Wystarczy nacisnąć i wyleci mapa. Podchodzimy. Naciskamy duży metalowy uchwyt. Nic nie wylatuje. Chyba się skończyły. Ale dajemy sobie jeszcze jedną szansę. Jest mały przycisk, wyglądający jak zamek do otwierania puszki przez konserwatora. Naciskam. Bingo. Wylatuje mapa. Idziemy na miasto. Czas na „podbój” Helsinek.






Po słońcu zostało wspomnienie. Czyżbyśmy zabrali ze sobą chmury z Warszawy? Nieważne. Nie pada i to jest najważniejsze. Czas na oglądanie miasta.

Zaczynamy od centrum. Oczywiście stare, kilkupiętrowe kamienice, wąskie ulice - przynajmniej te w centrum miasta. Ograniczony ruch samochodów i tramwaje na głównej ulicy handlowej. Ludzi sporo. Nikt się nie spieszy. Przypominamy sobie, że jesteśmy w stolicy europejskiego kraju ale z drugiej strony zamieszkiwana zaledwie przez ponad 600 tys. osób. To ok. 10% wszystkich Finów. Mamy dwie doby na zwiedzanie.

Co trzeba zobaczyć?

Zaczynamy od spaceru główną ulicą handlową - Aleksanterinkatu. Środkiem jadą tramwaje, a po ich obu stronach chodnikami zmierzają Finowie i z pewnością turyści. Sporo Azjatów, szczególnie Japończyków, którzy Helsinki traktują jako miejsce na przerwę w podróży pomiędzy Azją a Europą. Mijamy sklepy znanych marek ale nasze oko znowu zatrzymuje się na wystawach Marimekko. Maki można oglądać bez końca. Dochodzimy do domu handlowego Stockmann. Kilkupiętrowa budowla z 1930 r. sprawia wrażenie gigantycznej. Zajmuje jeden kwartał ulic. W środku życie trwa na całego. Na każdym piętrze inny asortyment - meble, wyposażenie wnętrz, ubrania, itp.






Przecznicę dalej jeszcze raz rzucamy okiem na dworzec kolejowy. Zbudowany na początku XX. wieku. Kawałek dalej gmach parlamentu Finlandii. Wszystko na wyciągnięcie ręki i blisko. Zresztą, żeby zobaczyć ścisłe centrum Helsinek i większość atrakcji nie trzeba się dużo nachodzić. Stolica Finlandii jest w sam raz dla lubiących spacery.

Kilka minut drogi od dworca kolejowego znajduje się Świątynia ciszy. Cała z drewna. Wchodzimy do środa i jesteśmy zachwyceni. To niespotykana budowla, która już z zewnątrz robi wrażenie jakby była nie z tego świata. Patrząc na nią mamy wrażenie, że widzimy dziób łodzi.

Idziemy dalej. Mijamy gmach parlamentu i zmierzamy do Temppeliaukion kirkko, czyli do kościoła wykutego w skale. Skały w Helsinkach spotykamy na każdym kroku, na ulicach, w parkach i plaży. Kościół w skale powstał w 1969 r. i jest obowiązkowym punktem każdej wycieczki. Z zewnątrz przypomina statek kosmiczny, który wylądował na skalistej planecie. A w środku mimo, że surowy, to jednocześnie sprawia wrażenie ciepłego i przytulnego. Wierni zajmują miejsca nie tylko w ławkach ale też na wielkich filcowych pufach.






Teraz czas na park. W końcu Helsinki to podobno miasto wciśnięte w tereny zielone. I rzeczywiście parków w Helsinkach nie brakuje. Pierwszego dnia „testowaliśmy” rozciągający się na tyłach dworca kolejowego. Spacerując krętymi uliczkami co rusz napotykamy biegaczy i zastanawiamy się, czy wszyscy Finowie biegają. A jak nie biegają, to z pewnością pływają na rowerach wodnych, kajakach i łodziach. Wszystko mają dostępne na jeziorach w centrum miasta. W czasie spacerów naszą uwagę zwracają małe, malownicze, wręcz bajkowe domki. Tuż obok jeszcze jedna atrakcja - ogród botaniczny z pięknymi kwiatami i roślinami. Jeśli ktoś chce może odwiedzić zoo. W ogrodzie na wyspie Korkeasaari Hogholmen można zobaczyć m.in. niedźwiedzie polarne ale nie tylko. Nie brakuje też innych gatunków zwierząt ale to niedźwiedzie są gwiazdami ogrodu. Dojazd do zoo nie sprawie problemu. Z centrum kursują specjalnie oznakowane autobusy.






W centrum miasta, tuż przy porcie, z którego odpływają promy do Tallina czy Sztokholmu, trafiamy na targ. Można tu przede wszystkim kupić ryby i owoce morza ale są też produkty regionalne oraz towary, które chyba zawsze będą kojarzyły się ze straganami, czyli np. moherowe kapcie. Co do ryb i owoców morza to można je skosztować w jednym z tymczasowych targowiskowych barów pod namiotem. Oczywiście króluje łosoś. Można też skosztować hot doga. Ale zamiast parówki wieprzowej jest parówka z mięsa renifera (6,50 EUR).






Tuż obok targu wchodzimy do hali targowej gdzie znowu królują ryby i owoce morza, ale są też pieczywo, słodycze, warzywa itp. Jest też kawiarnia, w której można przysiąść, wypić kawę i poobserwować pracę pobliskiego portu z wielką karuzelą z logo Finnair’a. Uwagę zwraca stojąca na skalistym wzgórzu katedra prawosławna.

Po wyjściu z hali naszym oczom po raz kolejny ukazuje się stojąca na Placu Senatu katedra luterańska. By się do niej dostać trzeba pokonać co najmniej kilkadziesiąt ostro pnących się w górę schodów. Przed katedrą stoi pomnik cara Aleksandra II.






Postanawiamy wrócić nad morze. Kierujemy się na południe w okolice kawiarni Ursula. To podobno najsłynniejsza kawiarnia w Helsinkach. Znajduje się na skraju parku Kaivopuisto, z szerokimi alejami, wijącymi się po niewielkich, skalistych wzgórzach. Przysiadamy na ławce nad brzegiem. Popijając ceipłą herbatę delektujemy się widokiem na twierdzę Soumenlinna, budowlę z XVIII w. położoną na sześciu wyspach. Można tam zorganizować niewielki piknik i poczuć się jak w krainie hobbitów.

Na koniec spacer wzdłuż brzegu. Krętą ścieżką omijamy skaliste, urozmaicone wybrzeże nad którym położone są Helsinki.






PRZYDATNE INFORMACJE:

Z Warszawy do Helsinek najlepiej podróżować bezpośrednio samolotami Finnair. Linia oferuje dwa połączenia dziennie. Lot trwa około 1,5 godziny. Bilety w obie strony można kupić za 700 złotych w obie strony.

Dojazd z lotniska

Do centrum Helsinek kursują autobusy miejskie linii 615 (5,50 EUR) lub specjalne autobusy Finnair (6,50 EUR). Bilety można kupić w automatach zlokalizowanych na przystankach lub u kierowcy. Podróż autobusem z lotniskach do centrum Helsinek trwa od 30 do 50 minut w zależności od autobusu.

Komunikacja miejska

Sieć autobusów i tramwajów jest dobrze rozwinięta. Dodatkowo można korzystać również z jednej linii metra. Warto zastanowić się nad zakupem biletu jednodniowego lub wielodniowego. Pozwoli to zaoszczędzić trochę pieniędzy w porównaniu z zakupem biletów jednorazowych. My polecamy zwiedzanie Helsinek pieszo. Odległości nie są duże.

Noclegi

Helsinki dysponują szeroką bazą hoteli i hosteli. Część z nich znajduje się w dzielnicy portowej, gdzie ceny są trochę niższe niż w centrum. Można tam dojechać tramwajem lub dojść pieszo.

autor: Marcin Mendelbaum

TAGI: Helsinki, loty Helsinki, Finlandia, loty Finlandia, weekend w Helsinkach, Finnair
PODZIEL SIĘ:
Google Plus
Twitter
Facebook