Booking.com

LONDYN HEATHROW: Dyskryminacja linii lotniczych?

Poleć znajomemu
Drukuj artykuł
Wtorek, 07 Lutego 2006

Międzynarodowi przewoźnicy mogą tankować na lotnisku Heathrow jedynie 40% swojego zwyczajowego przydziału paliwa na krótkich trasach oraz 70% na trasach długich.

Jednocześnie linie lotnicze mające swoją bazę na największym londyńskim lotnisku - są to m.in. British Airways, BMI oraz Virgin Atlantic - mogą tankować odpowiedznio 55 i 82%.
Problemy z zaopatrzeniem w paliwo zaczęły się po grudniowym wybuchu zbiorników w bazie w Buncefield. To właśnie stamtąd rurociągiem trafiało na Heathrow 7 mln litrów paliwa dziennie, co stanowiło około 35% całego zapotrzebowania.

Przedstawiciele linii lotniczych poszkodowanych w zaistniałej sytuacji spotkali się z członkami Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego IATA. organizacja ma złożyć BAA (British Airports Authority) propozycję rozwiazania konfliktu. Brak możliwości zatankowania normalnej ilości paliwa na londyńskim lotnisku niesie za sobą określone konsekwencje. Niektóre linie musiały wprowadzić dodatkowe opłaty rekompensujące koszty poniesione na transport większej ilości paliwa w drodze na Heathrow. Większe obciążenie samolotów to mniejszy komfort przy lądowaniu. Najważniejsze jednak jest to, jak większa ilość przewożonego paliwa wpływa na bezpieczeństwo pasażerów.

Linie takie jak Singapore Airlines czy Japan Airlines nie mogą  przywieźć ze sobą wystarczającej ilości paliwa tak, aby potem z uzyskanym zapasem wyruszyć w rejs powrotny. Wykonują one dodatkowe międzylądowania po to tylko, żeby zatankować. Poszkodowane czuja się również American Airlines. Amerykański Departament Stanu interweniował już w tej sprawie. Rzecznik amerykańskiej linii lotniczej powiedział: "dodawanie zagranicznym przewoźnikom dodatkowych kosztów, podczas gdy brytyjskie linie ich nie poniosą to wypaczanie rynku".

opracowane na podstawie publikacji w The Guardian

Jedyną polską linią, która ląduje na lotnisku Heathrow w Londynie jest LOT. Dyrektor biura komunikacji i PR Leszek Chorzewski powiedział portalowi Latajznami.pl, że LOT na lotnisku Heathrow bierze tzw. dolewki paliwa. Główne tankowanie odbywa się w Warszawie - dodał Chorzewski. "Czym innym dla nas jest wziąć w tej chwili więcej paliwa z Warszawy, a czym innym jest dla Thai Airways lądowąć po drodze i uzupełniać paliwo w drodze do Bangkoku. A zatem sytuacja jest dopasowana i do rozkładów i do logistycznych możliwości przewoźników.
Zabieranie większej ilości paliwa z Warszawy wpływa jedynie w pewnym stopniu na tzw. udźwig, ale to możemy regulować za pomocą podmian samolotów. Podobno są jakieś linie, które czują się źle z tym problemem, ale z naszego punktu widzenia można to wszystko opanować bez problemu
- mówi Leszek Chorzewski. LOT dodaje, że sytuacja nie wpływa na zmianę cen biletów.

Więcej o LOT

PODZIEL SIĘ:
Google Plus
Twitter
Facebook